Zanim zacznę rozwijanie głównej myśli, podzielę się poboczną, która tak jakoś mnie nawiedziła. Czy mi się wydaje, czy połowa blogów jest o dzieciach? Może po prostu jestem przewrażliwiona...
Trochę to przerażające, że dziecko zaczyna wypełniać każdą sferę zycia, nawet nie byłoby o czym pisać głupiego bloga, gdyby nie ta mała istotka, której najwiekszym osiągnięciem była zielonkawa kupa. Ale co tam, ja sie nie znam. Nie jestem w końcu obiektywna, skoro na myśl o dziecku już zaczynam odczuwać mdłości.
Dziś miałam wieczór piękności. Skóra na nogach powoli zaczęła się przeistaczac się w zrogowaciały pancerz nosorożca, więc był czas najwyższy. Na głowie rozsmarowałam maseczkę z jajka i miodu (nic tak nie wygładza włosów), w skórę wtarłam oliwkę. Zwykle jestem zbyt leniwa, żeby sie tak z tym wszystkim pier... bawić, ale dziś specjalnie chciałam odwlec chwilę czasu wolnego.
Dzis są urodziny mojej przyjaciółki nr 1. chciałam odwlec chwilę wysłania życzeń jak sie dało najgłużej. Nie rozmwiamy ze sobą od pół roku z powodu jakiejś głupoty, która przelała czarę goryczy nabrzmaiłych żalów. Po tym pół roku bez wieści sama nie wiem, czy mi jej brak. Nasza przyjaźń zawsze była burzliwa, kiedyś też nie rozmawiałysmy ze sobą pół roku, ale w końcu sie pogodziłysmy. Często sie kłóciłysmy, ale muszę przyznać, że mało kogo lubię bardziej niż ją, choć mnie czasem tak wkurwia, że... argh!
Ale te kolejne pół roku było inne. Nie było dnia, żebym o niej nie myślała, ale właściwie to nie wiem, czy mogłybyśmy wrócić do tego co było. Chyba za bardzo się oddaliłysmy od siebie, żeby jakikolwiek powrót był możliwy?
Czy właściwie chciałabym powrotu ciągłych kłótni? Właściwie to tak samo jak mi jej brakuje, tak samo mi jej nie brakuje ani trochę.
W poniedziałek dostałam smsa od byłej pseudoprzjaciółki. A co tam u mnie, dawno sie nie odzywałysmy, ojej...! Dziwne udawanie, że tak tylko jakoś tak jesteśmy zabiegane,a nie że obie tak na prawdę mamy się nawzajem w dupie. Przez chwile nawet, mimowolnie, byłam gotowa kotynuować te farsę, ale tak sobie pomyślalam, czy jest sens. Czy jest jakikolwiek powód, żeby dalej udawać? Czy zabawa w uprzejmość ma wciąż się ciągnąć w odstępach półrocznych? Nie odpisałam jej.
Może to było chamskie. Czyw spominałam już, że miałam byc starszą na jej ślubie, a później nawet mnie nie zaprosiła?
Przyjaciele kończą w chwili, gdy spotkanie się robi się choc trochę bardziej skomplikowane. Wystarczyło skończyć studia, po przyjaciłach nie został nawet ślad.